kasa

Kiedyś mój znajomy powiedział: Żeby dostać kredyt, trzeba najpierw udowodnić, że się go nie potrzebuje. To było wiele lat temu, tuż po upadku systemu komunistycznego. Wtedy były inne czasy: ludzie zabiegali o to, by zostać klientami banków, a nie na odwrót. Banki nie były zainteresowane klientami detalicznymi (czytaj: zwykłymi ludźmi), a jedynie firmami i instytucjami o bardzo dużych obrotach. Aby otrzymać kredyt, trzeba było przejść drogę przez mękę. Kto nie miał dochodów gwarantujących spłatę kredytu, nie miał żadnych szans.

Teraz wszystko wygląda inaczej. Różne instytucje finansowe prześcigają się w ofertach coraz bardziej dostosowanych do wymagań klientów i kuszą licznymi przywilejami. Kredyt może dostać prawie każdy, kto ma w miarę stabilne dochody i nie figuruje na czarnych listach niewypłacalnych dłużników.

Wygląda na to, że jest dużo lepiej. Czy jednak na pewno?

Kredyt to usługa, i jak za każdą usługę, trzeba za niego zapłacić. I to nie mało - usługi finansowe należą do najdroższych. Jednak w przeciwieństwie do innych dóbr, za które płacimy, nie odczuwamy wydatku na początku. Wręcz przeciwnie - dostajemy pieniądze, więc wydaje nam się, że nasze problemy finansowe zostały rozwiązane. I to jest bardzo zwodnicze. Problemy powrócą, jeszcze większe niż były, bo powiększone o koszty kredytu.

Co więc zrobić, gdy nie wystarcza na życie?

Po pierwsze, zmień sposób myślenia. To konieczność. Zamiast stawiać sobie pytanie skąd pożyczyć, zamień je na jak zarobić. Tylko nie mów, że nie ma jak. Sposób zawsze się znajdzie, jeśli będziesz próbować. Tylko trzeba zacząć. Jakkolwiek. Niekoniecznie na etacie. Nie czekaj, aż inni zorganizują Ci zarobek. Nie czekaj na pomoc od państwa czy innych instytucji. Sam się tym zajmij. Jeśli nie masz żadnego pomysłu i jesteś przekonany, że się nie da, znajdź najbliższy skup złomu i zbieraj puszki. Nie opłaca się? A czy nic nie robienie przyniesie Ci większe dochody? Jeśli tak, to nie rób nic. Ale jeśli nie, to zabieraj się za te puszki, a może podczas ich zbierania znajdziesz sposób na większy zarobek. Ale nie bierz kredytu, bo naprawdę Cię na to nie stać. I bardzo Cię proszę, nie korzystaj z żadnej z ofert przedstawionych na tej stronie, bo nie chcę mieć na sumieniu Twojego zrujnowanego życia.

A jeśli już wziąłem kilka kredytów i nie mam z czego spłacić?

Czasu nie cofniesz, to pewne. Twoje zobowiązania nie znikną same w cudowny sposób. Żalenie się w stylu gdybym o tym wiedział zanim wziąłem kredyty także nie pomoże. Spróbuj pomyśleć, co możesz zrobić tu i teraz, żeby zmniejszyć swoje obciążenia. Przeanalizuj swoje wydatki i poszukaj oszczędności. Spróbuj znaleźć dodatkowy dochód. Pomyśl o kredycie konsolidacyjnym, który zamieni wszystkie Twoje raty w jedną, niższą. Możliwości jest dużo, tylko przestań powtarzać, że się nie da. Wychodzenie z kłopotów finansowych zawsze zaczyna się w głowie, a nie w okolicznościach zewnętrznych.